O mnie

środa, 19 kwietnia 2017

Znowu nie wiem

Nie wiem już o czym pisać. Jestem aktualnie wysoko w chmurach.
Zajarałem jointa z chłopakiem i zajadłem się tabletków przeciwbólowych.
Haha

Wyprowadzam się niedługo. Chyba. Już nie będzie nikogo kto będzie do mnie mówił jak do śimecia, że nic nie robię mimo tego, że robię. Że jestem ohydny, brzydki, gruby, zjebany, taki i sraki.

Nie mogę się doczekać. Sprawdzają mnie. Czy nie jestem poszukiwany itd. Pewnie nie, chociaż chuj ich tam wie.

umieram

nie piszę już, ugh.
może później jak mi przejdzie.
peace out.

środa, 20 kwietnia 2016

Dobro?

Pomyślałem, że teraz będzie dobry czas by napisać o tym co znamy jako dobro.
Co to jest dobro? To tak jak zło, nic.

Dobro - jedno z podstawowych pojęć etycznych, utożsamianie z pojęciem bytu. W moralności dobro określa poprawność czynów i zachowań człowieka. 

Może i tak. Może to dokładnie to, ale może jednak to coś innego.
Dobro to coś co nie pozwala nam być chujami.
Hamulec w głowie, zanim coś wycieknie z niej na język i zostanie przez niego wyrzucone.
Nie jestem dobrym człowiekiem. 
Bawię się, wyśmiewam, nic mnie zbytnio nie obchodzi. Tylko ja i moje.
Nie czuję się z tym źle, bo może mam troszkę mniej dobra niż trzeba.
Nie czuję smutku dla ludzi którzy umarli niedawno w Belgii, ani smutku dla ich rodzin - bo ich nie znam. Nigdy nie widziałem,  nie słyszałem, nigdy nie poznam. Nie ma sensu się smucić kiedy nie można nic zrobić ani nic się nie wie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest u mnie w szkole pewna plotka, o pewnej dziewczynie. 
1. Podobno bawi się facetami.
2. Podobno pisze z kilkoma, z kilkoma rozmawia i prowadzi ich za nos, prosto między jej nogi.
3. Podobno była ostatnio na imprezie, napiła się troszkę za dużo i pokazała komuś piersi.
4. Podobno jest tego zdjęcie, ale ja nie wiem bo nigdy go nie widziałem. 
To nie o niej chcę teraz mówić, chcę mówić o kimś innym. O paru osobach.
Jej znajomych. 

Znajoma A powiedziała mi 1 i 2.
Ja wziąłem udział w przenoszeniu plotek, bo tak naprawdę to je lubię. A lubię je, bo nikt nie ma nic na mnie. Nikt o mnie nic nie wie. Oprócz tego, nie wiedziałem, że znajoma A lubi tą dziewczynę.
Ja dowiedziałem się o 3 i 4, o czym powiedziałem znajomej A. Mam swoje dojścia.
Dowiedziałem się również, że pewna osoba w szkole, znajoma B podobno ma to zdjęcie. I chce je opublikować. Mam dobre kontakty ze znajomą B więc to ja miałem zapytać o zdjęcie, by pokazać znajomej A. Po kilku dniach, dokładnie 2, zobaczyłem dziewczynę o której mowa siedzącą ze znajomą A. Przytuloną, przyjacielsko.

Przestałem plotkować. Dalej słucham tego co o niej mówią, ale nie mówię tego nikomu innemu. 
Odmówiłem zapytania znajomej B o zdjęcie. Nie, nie dlatego, że to złe - bo jakby zdjęcie zostało opublikowane, ja miałbym problem, bo mimo tego, że wiedziałem, że ktoś ma tego zdjęcie - nic nie zrobiłem. A teraz nie wiem, czy zdjęcie jest czy go nie ma. Jestem bezpieczny.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem czy kiedykolwiek byłem czymś tak bardzo... Obrzydzony.
Wiem teraz, że przyjaźń w 21 wieku na pewno nie istnieje, bo kiedy pojawi się plotka - wszyscy rozsmarują ci ją po plecach.

Jest do tego wszystkiego jeszcze znajoma C. Znajoma C była/jest jedną z osób która chce opublikować to zdjęcie. Znajoma C siedzi obok tej pewnej dziewczyny na jednej z lekcji, a ja siedzę za nimi. Słyszę jak rozmawiają, o czym, po co, gdzie i dlaczego. Wiem, że znajoma C ma dobre kontakty z tą dziewczyną. Jednak chce opublikować to zdjęcie.

Nie sądzę, że ktokolwiek powinien mieć ich zdjęcie opublikowane przez innych ludzi. Nie ważne czy ta dziewczyna rozmawia z jednym facetem, dwoma, trzema, dziesięcioma - nie zasługuje na to.
Dlatego nie wziąłem tego zdjęcia od znajomej B. Gdybym mógł, usunąłbym to zdjęcie z jej telefonu, ale jednak aż tak dobrze w życiu nie ma.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dobro? Są go tylko przejawy, nie ma dobrych lub złych osób, nie dla mnie.
Wszyscy mogą rozjebać wszystko co masz, jedną plotką, jednym cięciem, strzałem, dźgnięciem. Czymkolwiek.

Dlatego nienawidzę ludzi i dlatego trzymam się w cieniu. I to jest najlepsze co możesz zrobić. By uniknąć dobra i uniknąć zła. 

Peace out.
Lu.

niedziela, 20 grudnia 2015

Tumblr

Spędziłem moje ostatnie 4 miesiące życia na Tumblr. Przeglądałem, czytałem, patrzyłem, płakałem, śmiałem się i chuj wie co jeszcze robiłem, bo jak każdy wie, na Tumblr są zdjęcia nagich i bardzo, bardzo ładnych dziewczyn. Zero wstydu.

W każdym razie, przeglądając Tumblr, trafiłem na przeróżne zdjęcia. Wiele z nich to screenshoty konwersacji, coś typu, ''oh, chcę cię tak bardzo, że zaraz się posram'' ale widząc je częściej i częściej, zdałem sobie sprawę z tego jakie jest moje własne życie.

Tutaj, przyznaję się do moich grzechów. Chociaż co to w ogóle jest grzech? Nie mam pojęcia. Zły uczynek? Ale co to jest zło?
Zło to jedna z dwóch podstawowych kategorii moralnych, przeciwieństwo dobra.
Ale co to jest dobro? To raczej coś na inny wpis.

Poznaję ludzi na internecie, co prawda teraz już mniej, ale i tak poznaję.

Pierwsza osoba jaką poznałem to była Michasia. Była blisko, o dziwo, w mieście do którego miałem 40 minut autobusem. Ja pojechałem raz tam, raz ona do mojego miasta. Pocałowaliśmy się, tak. I potem dowiedziałem się, że jestem kochankiem. Zdradzała swojego chłopaka, i wiecie co?
Czuje się z tego trochę dumny, że ktoś wybrał akurat mnie; że wybrała mnie jako kogoś kto jest bardziej atrakcyjny niż jej chłopak, ktoś z kimś, z tego co wiem, była 1.5 roku.
Z drugiej strony jednak mnie to rozpierdoliło w środku, bo wiedziałem, że szybko nie pozbędę się tego czegoś co czułem w środku - ah, pierwsza miłość. Jakie to słodkie.
I wiem, że to od tego zaczęło się moje rozpierdalanie się.
Po tym zaczęły się cięcia, płykie, głębokie, różnie.
Zaczęło się płakanie po nocach, nie mogłem już patrzeć na jej zdjęcia, ale byłem zmuszony widzieć ją co jakiś czas kiedy odwiedzałem moich znajomych w mieście którym żyła i dalej żyje, z tego co wiem.

Potem była druga dziewczyna, Edyta. Dziewczyna Tumblr'a. Seksowna, ładna, mądra, ale smutna.
Nie pomogłem raczej, jadąc 250km do niej, żeby poruchać się 3 razy, zostawić za sobą trochę malinek gdzie nie gdzie. Znaliśmy się dokładnie 80 dni. Dobrze wiedziałem, że z nią nie będę. Raz zrobiliśmy to stojąc przy ścianie, a jej matka była w pokoju dokładnie obok. Była starsza ode mnie o 5 lat. Po tym jak odjechałem, nie pisałem z nią ani razu. Nigdy. Ale wiem, że żyje - jest dobrze.

Następnie, była.. dziewczyna, ale jednak chłopak, trans. Nie przeszkadzało mi to, jestem tolerancyjny. Nigdy się nie spotkaliśmy, ale znaliśmy się bardzo długo. Nie zrobiłem mu nigdy nic złego naumyślnie. Pilnowałem go, od początku od końca, ale potem wróciłem do nałogów i wszystko się posypało. Krzywdziłem go dziennie, wyzwiskami i różnymi innymi rzeczami które mówiłem, a potem patrzyłem na to i płakałem. I on też płakał. Zawsze go lubiłem, wiem, że mu pomogłem w pewnym sensie, a w pewnym zniszczyłem. Odebrałem mu jedynego człowieka który był mu tak bliski jak ja, bo odszedłem. Nie zniosłem tego kim się stałem przez to wszystko. Przez to, że sam byłem samotny. Umarł wtedy mój najlepszy przyjaciel, też z internetu. Dotknęło mnie to bardziej niż cokolwiek co kiedykolwiek musiałem przeżyć. Nie pomogła mi też za bardzo rozłąka z moim ojcem, w końcu jesteśmy tacy sami, dość dosłownie.

Skoro zacząłem mówić z początku o Tumblrze, to ten cały wpis ma jakiś sens.
Miałem tylu ludzi i samotność mi bardzo, bardzo dopiekała. Mimo posiadania ich wszystkich, w ten czy inny sposób, najbardziej zniszczyłem jedną dziewczynę. A przez co? Przez nie docenianie jej.
Jesteśmy teraz razem, ale nie wiem czy wcześniej brałem ją tak na poważnie jak kiedyś. Kiedy zaczeliśmy rozmawiać, nie miała zbytnio swojego charakteru. Musiałem wszystko z niej wyciągać, było dziwnie. Sztucznie. Teraz tak nie jest i to jest jedna rzecz której jestem pewny na 100% w moim życiu. Oczywiście, że nie zestarzejemy się razem, to bardziej niż pewne. Mam jednak nadzieję, że nawet po przeczytaniu tego wszystkiego nie pierdolnie mną i dalej zostanie, tak jak zawsze zostawała. I mam nadzieję, że w następne wakacje znowu będziemy trzymać zapocone zdjęcie i komentować życie staruszek, które akurat siedzą na ławce przy nas i tylko czekamy, aż w końcu zejdzie, żeby przesiąść się na tą ławkę bo to jedyna która jest w cieniu.

Nie wymienię jej imienia bo wie kim jest. I zanim zapytasz - nie, nie byłem z żadną z nich kiedy byłem z tobą. Nie robię tak.

Bo ciebie naprawdę kocham, a nie tak jak je. Na 5 minut, poczekać, wyruchać i odejść. Nie, nie. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.

Peace out.
Lu.

niedziela, 11 stycznia 2015

Well..

Czy tylko ja nie znoszę kiedy jestem smutny?
Nie wiem nawet dlaczego. Terapie mi nie pomagają, bo to dlatego, że ja tak naprawdę nie chcę się zmienić.
Czuję się troszkę mądrzejszy niż jestem kiedy jestem wesoły i fajniusi.
Używam wtedy prostych słów które opisują ważne rzeczy.
A przynajmniej tak mi się wydaje. Dobrze mi kiedy wydaje mi się, że jestem mądrzejszy niż jestem.
Dużo nastolatków ma tak, prawda?
Chcemy być mądrzejsi niż tak naprawdę jesteśmy i czasami wymyślamy sobie problemy by poczuć się takimi poszkodowanymi.
By poczuć, że ktoś jednak o nas dba. Bo wtedy rodzice czy inni ludzie chociaż trochę się martwią.
To jest to czego chcemy, chcemy poczucia, że ktoś jest i że ktoś nas pogłaska i powie te głupie, pewnie znienawidzone już przez nas słowa "będzie dobrze".
Nagle nie są już takie znienawidzone kiedy wychodzą z ust osoby której chcemy by wyszły.
Co to dajd, że powie to jakiś psycholog, kiedy może to powiedzieć osoba którą kochamy?
Czasami piszę do taty emaile o tym jak go kocham i jaki jest ważny i że nigdy się nie zmien imy. Że będę mieć ze 30 lat i dalej będę się do niego przytulać i zawsze będę kochanym syneczkiem. Że zawsze będziemy jeździć na woodstock i zawsze będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Zastanawiam się czy to zdrowe.
Ten wpis nie ma żadnego sensu, ale wiem komu się spodoba i kto do mnie o nim napisze. Kończę.
Ps. Kocham cię.
Peace out.
Lu.

czwartek, 8 stycznia 2015

Photoblogowe refleksje

"Jestem transem, jestem homo, jestem ateistą, mam depresję, jestem gruby, leniwy i czasem nie myję się po 2 dni bo mi SIĘ NIE CHCE. Ale mimo tego wszystkiego jestem sobą i mam odwagę wyznać to wszystko ludziom i po prostu dać im siebie, bo jestem szczęśliwy z tym - kim się stałem. Kilka lat temu wierzyłem w Boga, byłAm dziewczęca, byłem hetero, nie miałem problemów, byłem chudszy i robiłem więcej i myłem się 2 razy dziennie.. Ale to tak naprawdę nie byłem ja, bo ja to ten pierwszy opis. Najgorszy opis człowieka w tym społeczeństwie, bo według niektórych jestem:
''Ohydny i okropny bo gej, bo trans a do tego w Boga nie wierzy, to się w głowie nie mieści! I jeszcze ma kolczyki, blizny! Kto to widział! Nie należy do schematu, trzeba się go pozbyć!''
Ale... Po co należeć do schematu? Po co dziewczyny mają mieć tylko długie, nieufarbowane na dziwne kolory włosy? Kolczyki tylko w uszach? Chłopcy tylko z dziewczynami? I dlaczego każdy ma być ochrzczony, komunia, bierzmowanie... Dlaczego to dla nas takie ważne? Nie rozumiem i nie zrozumiem. Nie chcę tak naprawdę, bo to chyba by mnie przeraziło. To by było takie idiotyczne, takie porażające dla mojego sposobu myślenia, że po prostu o Jezu i Maryjko. Ale znów nie każdy jest w schemacie. Jest już dużo ludzi którzy się z tego uwolnili. Youtuberzy, nie chodzą do jako takiej pracy, ale są tak samo ludźmi jak my, po prostu mają trochę więcej frajdy. Mamy tylko jedno życie żeby zrobić wszystkie te rzeczy, nie zmarnujmy go. Ja nie mam zamiaru."
To moje słowa i to ja biorę odpowiedzialność za wszystko co przyniosą.
Peace out.
Lu.

niedziela, 4 stycznia 2015

Jedna z tych bez powodu.

Nie wiem co mam tutaj napisać, ale aplikacja 'blogger' na telefonie nie daje mi spokoju.
Chciałbym by to trwało, bo wiem, że jak minie to nie będę więcej pisał, a po to ma się bloga by pisać. Nie?
Jest 5:30 jak piszę i nie spałem całą noc po raz kolejny. Mam budzik na 6:50 więc chyba po prostu poczekam, słuchając Huntera i gapiąc się w okno.
A jak zasnę.. Cóż, mój budzik wyłącza się tylko jeśli wpiszę kod.
Oglądałem po raz kolejny American Horror Story, jestem za sezonie 3, w połowie. God, kocham ten serial.
Peace out.
Lu.

piątek, 2 stycznia 2015

Ludzie z Afryki.

Ciekawią mnie ludzie z Afryki w tych reklamach w TV.
Nie mówię, że nie mają źle. Mają bardzo źle, żyją w nieludzkich warunkach i nikt nie powinien tak mieć.
Ale z drugiej strony robią to dla siebie jeszcze trudniejsze.
Muszą chodzić tyle i tyle po wodę, ale jakoś nie skapnęli się, że mogą przenieść się bliżej niej?
W końcu domy mają pewnie ze śmieci, błota i słomy - to nie mogą ich rozebrać bądź zrobić nowych i przenieść się bliżej wody by było im łatwiej?

I dlaczego wysyłają dzieci? W końcu dorosły uniesie więcej wody i zniesie więcej chodzenia. Dziecko zmęczy się szybko.

Nie wiem znowu dlaczego o takich rzeczach myślę, ale to ciśnie mi się na mózg za każdym razem kiedy widzę te nieszczęsne reklamy.

Peace out. 
Lu.